anmario:
Rozwiązywać zadania. Dziesiątki, setki, tysiące, im więcej tym lepiej. To pytanie podobne do
tego jakie z pięć lat temu mój syn mi zadał: jak nauczyć się obliczania całek. Powiedziałem
mu, żeby założył sobie specjalny zeszyt do nich i rozwiązał tam z tysiąc takich całek. Zapytał
(z przekąsem) ile mnie by zajęło roztrzaskanie tego tysiąca, po namyśle odpowiedziałem, że
tydzień najwyżej. No i następnego dnia zakupił sobie brulion A4 i przez jakiś czas pracowicie
wpisywał do niego swoje obliczenia. Ostatnia całka jaka tam była miała numer pięćset
dwadzieścia czy trzydzieści, więcej ich nie wpisywał − nie było takiej potrzeby − nauczył się.
Trwało to trzy miesiące chyba. Dzisiaj zapewne zrobiłby to samo w trzy dni.