Równania, Dlaczego tak ma być?
mewi: Hej, mam pytanie. Dlaczego w niektórych równaniach wychodzą dwa rozwiązania, np. w:
1 − (2x−1)(x+3) + 5(x+0,8) = 0
wychodzi x = 2 v x = −2
a, np. w tym równaniu:
2 + (2x−3)(x+1) = 3x − 2(5−x2)
wychodzi tylko x = 9/4
Skąd mam wiedzieć kiedy ma być jedno rozwiązanie, a kiedy dwa?
5 sty 20:34
wredulus_pospolitus:
a rozwiązywałeś/−aś te równania

w pierwszym masz równanie kwadratowe −−− wyciągasz pierwiastek w pewnym momencie
w drugim ... 'kwadraty' gdzieś tam w między czasie się zredukują lub ... wyjdzie dokładnie
jeden pierwiastek
Twoje pytanie można zamienić na pytanie:
dlaczego czasami wielomian ax
2+bx+c = 0 posiada dwa pierwiastki a czasami jeden ... od czego
to zależy ..... odpowiedz sobie na to właśnie pytanie
5 sty 20:40
mewi: Tak, rozwiązywałam. Ok, już wiem o co chodzi

dzięki
5 sty 20:45