Pytanko
zombi: Mam pytanie odnośnie dowodzenia, jak to jest, jeśli mam podany jakiś warunek i pewną tezę.
To mamy wychodzić od podanego warunku do tezy, czy od mam wyjść od tezy i dojść do prawdziwego
podanego warunku?
10 sty 18:32
PW: Twierdzenie ma postać
P ⇒ q.
Przy założeniu prawdziwości zdania p prawdziwe jest zdanie q.
Normalna droga to "wychodząc od p wykazać q".
Jednakże zdania p ⇒ q i ∼q ⇒ ∼p mają tę samą wartość logiczną (oba są prawdziwe, albo oba
fałszywe). Można więc udowodnić to drugie, czyli pokazać, że z zaprzeczenia tezy wynika
sprzeczność z założeniem − "jeśli nie q, to nie p".
Ten drugi sposób to dowód "nie wprost".
To co napisałeś: "wyjść od tezy i dojść do prawdziwego podanego warunku" to najpopularniejszy
błąd w dowodzeniu. Zamiast dowieść p⇒q dowodzi się q⇒p, a to jest twierdzenie odwrotne (nie
musi być prawdziwe).
Sakramentalny przykład to: p⇒q: Jeśli liczba dzieli się przez 4, to dzieli się przez 2. Zdanie
prawdziwe dla wszystkich liczb naturalnych.
q⇒p: Jeśli liczba dzieli się przez 2, to dzieli się przez 4. To zdanie nie jest prawdziwe dla
wszystkich liczb naturalnych.
10 sty 19:11
zombi: No to skoro tak, przykładowo:
Wykazać, że jeżeli liczby rzeczywiste x
1,x
2,...,x
n spełniają warunek
n
| | ( ∑l=1 xl)2 | |
∑nl=1 xl2 = |
| , to x1=x2=...=xn |
| | n | |
| | ∑ xl2 + 2 ∑1≤j<l≤n xjxl | |
∑ xl2 = |
| |
| | n | |
(n−1)∑ x
l2 − 2 ∑ x
jx
l = 0
∑
1≤j<l≤n (x
j−x
l)
2 = 0
(x
1−x
2)
2+(x
1−x
3)
2+...+(x
n−1−x
n)
2=0 ⇒ x
1=x
2=...=x
n
Czyli przeszedłem z mojego p ⇒ q, więc to poprawny dowód?
10 sty 20:33
zombi: Podbijam, bo chce mieć pewność
10 sty 20:51
PW: A dlaczego masz wątpliwości?
Domyślam się, że niektórzy przeprowadzają ten dowód "z dołu do góry" patrząc na Twój zapis.
Zauważ że wszystkie napisane kolejne "linijki" są zdaniami równoważnymi (nawet to co
napisałeś jako wynikanie w ostatniej linijce), a więc w tym wypadku − bo im to wygodniej −
zaczynają od oczywistego zdania prawdziwego i dochodzą do badanej implikacji. Końcowa
konkluzja jest taka:
− badana implikacja jest równoważna pewnemu zdaniu prawdziwemu, jest więc prawdziwa..
10 sty 20:52
zombi: A czy jeśli zaczynam od założenia, a nie od jakiejś "oczywistej" równości, to tracę?
10 sty 20:56
PW: To już pisałem. Jeżeli zamiast dowodzić p⇒q dowodzisz q⇒p, to po prostu dowodzisz inne
twierdzenie (no, chyba że wszystkie kolejne przekształcenia będą równoważne, czyli wykażesz
q⇔p).
Czasem to się udaje, ale jako zasada generalna dowodzenia nie powinno być stosowane. Przykład.
Twierdzenie. Jeżeli funkcja jest różniczkowalna w punkcie x0, to jest w tym punkcie ciągła.
Twierdzenie to jest prawdziwe, ma porządny dowód.
Twierdzenie "jeśli funkcja jest ciągła w punkcie x0, to ma w tym punkcie pochodną" jest
fałszywe. Przykładem jest f(x) = |x| w punkcie x0=0. Co by więc dało "wyjście od tezy", czyli
rozpoczęcie dowodzenia od zdania "Niech funkcja f będzie ciągła w punkcie x0"?
10 sty 21:13
zombi: Okej dzięki wielkie PW! Rozjaśniłeś mnie, bo często myliłem tezę z założeniem i to od, którego
powinienem zacząć. Jeszcze raz dzięki
10 sty 21:15